
Przyjemne zaskoczenie.
Jedyne miejsce na świecie, gdzie można zobaczyć wschód słońca nad Pacyfikiem, a zachód nad Atlantykiem? Tak, zgadliście, to Panama, zwana Singapurem Ameryki Centralnej. I choć to porównanie nie jest zbyt trafne, to Panama wyróżnia się na tle państw Ameryki Środkowej kosmopolityzmem i rozwiniętą gospodarką opartą na dolarze. Znajdują się tu nowoczesne wieżowce, terytoria rdzennych mieszkańców, tropikalne wyspy, lasy mgliste, odludne dżungle, wioski surfingowe, kolonialne dzielnice oraz jedne z najważniejszych w obu Amerykach siedlisk dzikiej przyrody. I choć mieliśmy tu tylko tydzień, to już wiedzieliśmy, że to za mało.

Tydzień w Panamie to zdecydowanie za mało, ale lepszy tydzień niż nic. Panama to też ten kraj, w którym kończy się nasze przekraczanie granic drogą lądową. Myślałam, że uda nam się przepłynąć do Kolumbii, ale po sprawdzeniu trasy, stwierdziliśmy, że tym razem wybierzemy samolot. Droga lądowa, czyli Darien Gap w ogóle nie wchodziła (nie wchodzi) w rachubę.
Jak się dostać?
W przypadku krótkiej wizyty w Ameryce Centralnej najdogodniejszym środkiem transportu jest samolot, a największym lotniskiem jest Tocumen (PTY) 32 km od centrum Panama City. Na lotnisko jeżdżą i autobusu i metro, z czego transport publiczny w stolicy jest naprawdę nieskomplikowany i działa dobrze, więc przejdę do drugiej możliwości – przekraczanie granicy lądem.

Panama ma trzy przejścia graniczne z Kostaryką:
Paso Canoas (strona Pacyfiku): Najpopularniejsze przejście graniczne dla pojazdów i autobusów. Zazwyczaj czynne od poniedziałku do piątku w godzinach 6:00-22:00 oraz w weekendy od 6:00 do 20:00. Jest dobrze skomunikowane z takimi miejscami jak David i Panama City.
Sixaola-Guabito (strona Karaibów): Preferowana trasa dla podróżnych podróżujących między Kostaryką (np. Puerto Viejo) a panamskimi wyspami Bocas del Toro. Czynne codziennie od 7:00 do 17:00. Przejście graniczne wymaga przejścia przez kładkę dla pieszych nad rzeką Sixaola.
Rio Sereno (pomiędzy 😉 ), przy San Vito w Kostaryce), kameralnie, dobry punkt dla tych, co zmierzają do Boquete i David. Za to godziny otwarcia są krótsze.



Z Kolumbią sprawa wygląda inaczej, bo lądem granicy przejść się nie da, tzn. da się, ale nielegalnie i narażając się na prawdziwe niebezpieczeństwa. Można za to próbować wpłynąć do Kolumbii. Wyprawa zorganizowana zakłada kilkudniowy rejs przez San Blas; na własną rękę – wynajęcie speedboat albo promami/łódkami (to była nasza oryginalny plan; następnym razem) Colón – Carti – Puerto Obaldía, Panama – Capurganá, Colombia).


Wjeżdżając z karaibskiego wybrzeża Kostaryki, naturalnym dla nas wyborem pierwszego miejsca w Panamie były wyspy Bocas del Toro. Wyjeżdżając z Kostaryki zrobiliśmy to, czego staramy się nie robić, czyli kupiliśmy transport turystyczny. Cena takiego przejazdu jest znacznie wyższa niż transport publiczny, ale ma tą zaletę, że jest szybsza. Cena obejmuje przejazd z Puerto Viejo przez granicę do portu oraz łódkę do i z wyspy Colón.
Bocas
Bocas del Toro to archipelag na Morzu Karaibskim, składający się z dziewięciu głównych wysp i ponad 50 mniejszych wysepek. Na głównej wyspie, Colón, znajduje się największa baza noclegowo-gastronomiczna, co wiąże się z największą ilością turystów i, co tu dużo mówić, hałasem. Warto wybrać się nieco dalej, wystarczy nawet Carenero czy Bastimentos.

Transport, szczególnie do najbliższych wysp, jest bezproblemowy i odbywa się za pomocą taksówek wodnych. Na wyspie Colón są normalne taksówki; można wypożyczyć rowery czy skutery. A co robić? Cieszyć się wyspiarskim klimatem, spacerować od plaży do plaży, pływać, nurkować, oglądać delfiny, leniwce, czy nawet małpy (Finca los Monos), etc.



Panama City
Wspominałam już, że stolice w Ameryce Centralnej nie przyciągają tłumów turystów i jak się w nich turysta znajdzie, to powodem zazwyczaj jest tranzyt albo załatwianie jakiś formalności. I tu, moi drodzy, stolica Panamy wyróżnia się na tle pozostałych stolic CA. Jest tu co robić, od historii, przez sztukę, inżynierię, po naturę czy zakupy. Z chęcią zostałabym co najmniej pięć dni dłużej. Podobało mi się, Pawłowi też się podobało, i oboje polecamy.



W pigułce: stanowisko archeologiczne Panama Viejo, po kolorową pokolonialną starówkę Casco Antiguo z zabytkami, muzeami, galeriami i nowoczesne miasto z drapaczami chmur i centrami handlowymi. Dla smakoszy – 4 z 50 najlepszych restauracji w Ameryce Łacińskiej. W mieście jest też sporo parków, w tym Metropolitan Park, którego po prostu nie można ominąć. Tym, którzy marzą o zobaczeniu leniwców – idźcie właśnie tam! No i oczywiście, Kanał Panamski. Moim zdaniem warto.



Nie byliśmy, ale rozważaliśmy:
Boquete to niewielkie górskie miasteczko położone około 60 km od granicy z Kostaryką, u stóp wulkanu Barú. To idealne miejsce dla miłośników natury, pieszych wędrówek i poszukiwaczy adrenaliny.
San Blas – archipelag ponad 300 wysp na Karaibach, zarządzany przez rdzennych Gunów. Idyllicznie, pocztówkowo i odkrywczo. Trudno dostępne na własną rękę (ale możliwe).
Wyspy Perłowe to z kolei archipelag na Pacyfiku, znany z reality show “Survivor”, plaż z białym, drobniutkim piaskiem i zachwycających turkusowych wód. Takie droższe i bardziej ekskluzywne Bocas.

Zatoka Chiriqui – raj dla nurków i miłośników sportów wodnych. Obszar zatoki obejmuje wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO Park Narodowy Coiba oraz liczne wyspy.
El Valle de Antón – malownicze miasteczko w kraterze wygasłego wulkanu, ok. 3h autobusem z Panamy. Pełno tu urokliwej, rustykalnej zabudowy otoczonej zielonymi, wulkanicznymi wzgórzami, kaskadami wodospadów i gorącymi źródłami.



Wygląda na to, że musimy wrócić do Panamy.
Użyteczne sznureczki
Visit Panamá
Przejścia graniczne
Wikivoyage