
Od El Coca do Belém.
O Amazonii pojawi się na pewno więcej postów, przecież spędziliśmy tam ok. trzech miesięcy, ale chcę zacząć od takiego ogólnego zarysu, czyli naszej trasy. Leticia okazała się być tym punktem, do którego przyszło nam wracać (trzy razy), ale dzięki temu mieliśmy porównanie, jak znane nam miejsca wyglądają w czasie pory suchej i deszczowej. Cała przygoda okazała się być dla nas ogromnym wyzwaniem i nie wiem, czy bym ją powtórzyła. Raczej nie. Sam jednak pomysł przepłynięcia Amazonii wydaje się fantastyczny, więc zapraszam na rozpiskę naszej trasy. Wszystkie ceny i czas pokonywanych odcinków podaję zgodnie z tym, co sami przeżyliśmy, bądź nam mówiono (agencje turystyczne, inni podróżnicy) w 2023 roku. Pewnie sporo się zmieniło, więc zachęcam to komentowania, będę uaktualniać post.
Pod prąd?
Planując taką wyprawę warto się zastanowić, czy woli się płynąć zgodnie z prądem (czyli np. z Ekwadoru lub Peru w stronę ujścia w Brazylii), czy pod prąd. To, którą opcję wybierzesz, wpłynie na czas podróży, codzienne widoki, komfort na pokładzie oraz całkowity koszt wyprawy.
Z prądem rzeki, czyli w kierunku ujścia, znacznie większa prędkość: Silny nurt Amazonki pcha łódź do przodu, dzięki czemu podróż jest o około 25–40% szybsza niż w przypadku płynięcia pod prąd. Łódź rzadko się zatrzymuje i nie musi zmagać się z silnym oporem wody, co zapewnia szybką i jednostajną podróż.
Z kolei opcja pod prąd rzeki (z Brazylii do Peru?Ekwadoru) równa się znacznie mniejszej prędkości i co z tym się wiąże dłuższym czasem podróży. Plusem jest jednak to, że, żeby uniknąć najsilniejszego nurtu na środku rzeki, płynie się blisko jej brzegi. Dzięki temu można lepiej obserwować dziką przyrodę, lokalne wioski i życie toczące się nad rzeką. Jest też więcej przystanków: statki często zawijają do małych portów w dżungli w celu załadunku towarów, co pozwala na głębsze poznanie lokalnej kultury.

Ekwador

Do miejscowości Coca, a właściwie Puerto Francisco de Orellana, dojechaliśmy z Teny, z której nota bene również można eksplorować Amazonię. Ala prawdziwy amazoński skarb do Park Narodowy Yasuni, do którego można się dostać łódką właśnie z Coki.
El Coca → Nuevo Rocafuerte
Łodzie kursują 4 razy w tygodniu – trzeba to zgrać z dalszą podróżą. ponieważ w Pantoja łodzie odpływają we wtorki i piątki, więc jak się nie trafi, można utknąć, a kto by chciał utknąć w Pantoja?
Wolna łódź: 10 godzin, $20.60/os.
Szybka łódź: 4 godziny, $38/os.
Nuevo Rocafuerte – prąd 24h/dobę. Pokoje – ok. za $25, czyste, bez grzyba, z łazienką, światłem, klimatyzacją. W wiosce są sklepiki, jadłodajnie i łatwo znaleźć przewodników po PN Yasuni. Jak wybieracie się dalej do Peru nie zapomnijcie tutaj podbić paszportu.

Nuevo Rocafuerte → Pantoja (Peru)
Dystans: niecałe 30 km
Brak transportu publicznego – tylko prywatne łódki
Standardowa cena: nawet $70/os. (tyle biorą przewodnicy po PN Yasuni)
Nasza cena: $20/os. (wynegocjowana z Marcelo)
Czas: ok. 1 godzina

Peru
Odcinek z Pantojy do Iquitos był dla mnie trudny. Wiadomo, “it is, what it is”, ale przyznaję się, że noclegi w Pantoja i Santa Clodilde udowodniły, że mamy jednak jakieś granice. Z kolei do Iquitos mam sentyment i miło wspominam spędzone tam dni.

Pantoja → Santa Clotilde
Czas: od 4:00 do 17:00 (ok. 13 godzin, z opóźnieniem przez awarię świateł)
Cena: 270 soli/os. Można płacić w dolarach, ale wychodzi o $15 więcej. Problem to wymiana pieniędzy. Nie da się tego zrobić ani w El Coca, ani tym bardziej w Nuevo Rocafuerte, tak że jest się uzależnionym od kilku osób wymieniających kasę w Pantoja. Tak czy inaczej zapłaci się więcej niż to, co się uzgodniło przez Whatsappa.
Obiad: posto po drodze, 10 soli.

Santa Clotilde → Mazan → Indiana → Iquitos
Santa Clotilde → Mazan: nocleg w Santa Clotilde, pobudka o 3 i tą samą łódką, dalej z tą samą ekipą płyniemy dalej.
Mazan → Indiana: wysiadamy z łódki, znajdujemy tuk-tuka, i w 15 minut za 8 soli/os. (dawniej było 5, ale ceny poszły w górę, można negocjować) dojeżdżamy do ostatniej już łódki, do Iquitos:
Indiana → Iquitos: nie trzeba kupować kolejnego biletu, ta łódź objęta jest biletem zakupionym w Pantoja, dlatego niczego nie wyrzucajcie biletu. Ten odcinek trwa ok. 1 godziny. Jest dość chaotycznie.
Noclegi w Pantoja i Santa Clotilde:
Pantoja: $8/os. – pokój bardzo podstawowy, bez kluczy (drzwi zamykane sznurkiem), prąd tylko po 18
Santa Clotilde: podobne warunki, ale są klucze i wentylator
W Santa Clotilde są dwie noclegownie, pokoje wyglądają tak samo – małe ciemne cele z wydzieloną toaletą.
Iquitos → Santa Rosa / Leticia (Kolumbia)
Iquitos → Santa Rosa (Peru)
Czas: 12 godzin
Cena: 120 soli/os.
Statki kursują codziennie, kilka razy dziennie – ze znalezieniem nie ma problemu
Na pokładzie: internet za 5 soli, ryż z kurczakiem za 15 soli
Do Santa Rosa dopłynęliśmy o 4 rano, ale pozwolili nam przeczekać do 6, do wschodu słońca.
Są też wolne łódki za 80 soli, ale podróż zajmuje ok. 2 dni.

Santa Rosa → Leticia (Kolumbia)
Taksówka wodna: uzgodnione 5 soli/os., ale na miejscu cena się podwoiła do 10 soli/os. Wszystko staje się tu sztuką negocjacji.
Trzeba pamiętać o podbiciu paszportów przed i po przekroczeniu granicy, czyli idzie się do kontroli granicznej w Santa Rosa (trzeba trochę się naczekać, bo otwierają o 8), a potem po dojeździe do Leticii, albo w drodze do niej – jest taki domek na wodzie, Balsa Migratoria, taki oddział kontrolny dla podróżujących rzeką.
Kolumbia
Po dniach na łódce potrzebowaliśmy odpoczynku. Zostaliśmy więc ponownie w Leticii (pierwszy raz byliśmy tu w kwietniu). Mieliśmy tylko odpocząć i ruszyć dalej, ale ktoś ukradł Pawłowi telefon, więc formalności, stress itd. sprawiły, że, jak właścicielka ośrodka turystycznego w San Martin Amacayaku odezwała się z propozycją wolontariatu, pojechaliśmy do wioski ludności Tikuna na prawie miesiąc. Po tym czasie znowu potrzebowaliście kilku dni, żeby dojść do siebie i zorganizować dalszą wyprawę Amazonką. Ze spraw praktycznych, w porze suchej doki do łódek są w innym miejscu niż przy mercado – trzeba przejść przez most na wyspę. Na tej wyspie jest migración colombiana – szybciej i bez kolejek niż na lotnisku. Jak już się podbije wyjazdową pieczątką z Kolumbii, ma się 24 h na opuszczenie kraju.

Leticia → Tabatinga (Brazylia)
Tuk-tuk: 15 000 COP (ok. $3.5), zależy od negocjacji. Trzeba było pojechać kilka razy. Jak się wie więcej, można ograniczyć liczbę wypadów. W Tabatindze trzeba za to wbić pieczątkę wjazdową, ale nie da się tego zrobić tego samego dnia, którego wypływa łódź, albowiem łódź wypływa wcześniej niż kontrola graniczna otwiera swe podwoje.
Brazylia
No i przyszła kolej na Brazylię. Miesiące zabawy z portugalskim na DuoLingo wcale nie pomogły w zrozumieniu celnika; Kolumbijczycy podsycali naszą paranoję dot. bezpieczeństwa, a raczej jego braku w Tabatindze. Nic się nam nie stało, ale czuliśmy się nieswojo.
Tabatinga → Manaus
Lancha Gloria de Deus IV: 34 godziny, 820 reali/os. (gotówką, wymienioną w Leticii)
Uwaga: płacąc kartą, cena wzrasta do 920 reali + 10% opłaty (czyli ok. 1012 reali)
Alternatywa: wolna łódź, 3 dni, 260 reali/os. (z hamakiem)
Manaus → Belém
Statek San Marino II: 4 dni, 350 reali/os. (hamak)
Dodatkowo: hamaki + sznury – 95 reali
Wyżywienie na pokładzie: śniadanie 5 reali, obiad/kolacja 20 reali, zupa 10 reali, kawa 1–3 reali (w zależności od ilości kawy). Na pokładzie jest woda do picia (na własne ryzyko, ja filtrowałam tę wodę), jest też jeden palnik, jak się ma garnek. Warto zabrać ze sobą przekąski, czy jakieś zupki, itp.
Alternatywy: lot (akurat jak my sprawdzaliśmy, na kilka dni przed ewentualnym wylotem, ceny były porażające, ok. 1500 reali.
szybka łódka: właściwie łódki, bo trzeba się przesiąść w Santarem, kosztują ok. 500 reali i wszystko trwa ok. 2 dni.

Ten odcinek też był trudny. Mimo, że byliśmy na statku 3h przed wyruszeniem w drogę, dobre miejscówki były już zajęte (te bliżej kapitana, najdalej od sklepiku/baru i toalet). Noce są zimne, więc warto kupić albo grubszy hamak, albo mieć kocyk. No, ale o szczegółach każdego odcinka będzie później.
Filmy i shorty
Z filmografią dotyczącą naszej wielkiej wyprawy po Ameryce Łacińskiej jestem mocno opóźniona, ale jak chcecie zobaczyć jak mniej więcej wyglądają poszczególne łodzie i miejscówki, zapraszam na shorty, np. ten o pierwszym dniu: