
Gwatemalskie Naj?
Najbardziej fotogeniczne miasto Gwatemali. Najlepiej zachowana kolonialna architektura w Ameryce Środkowej. Jedno z nielicznych miast na świecie z widokiem na trzy wulkany z centralnego placu. Miejsce, gdzie historia wylewa się na ulice i które ma swój własny rytm. Festiwale, procesje, targi, kolory, muzyka. Antigua. Czego tu nie lubić?
Nasza długa droga do Antigui
Podczas całego kilkumiesięcznego pobytu w Gwatemali do jej chyba najsłynniejszego miasta, Antigui, pojechaliśmy na samym końcu. Trochę mieliśmy pecha. Chcieliśmy dojechać do Antigui tydzień wcześniej, ale … nie mogliśmy. Naprawdę nie mogliśmy, ponieważ strajkujący kierowcy zablokowali wszystkie drogi wyjazdowe i dojazdowe z i do Xeli. W ten oto sposób Antigua powitała nas kompletnym brakiem miejsc we wszystkich hostelach, hotelach i gospodach. Dlaczego? A dlatego, że akurat trafiliśmy na festiwal kwiatów.



Cudem znaleźliśmy nocleg. Właściwie nie cudem, tylko dzięki naszemu współwolontariuszowi z Casa Seibel, którego kolega użyczył nam swój przestronny apartament z tarasem z widokiem na wulkan. Tak, ten wulkan. Ten wulkan, na który wszyscy wchodzą, jak przyjeżdżają do Antigui. Nam wystarczył fantastyczny widok.

Ale wróćmy do sedna. Antigua. Nie chcę spojlerować, ale chyba już się domyśleliście, że jakoś Antigua to nie nasza bajka. A raczej nie moja. Jak dla mnie jest to najmniej gwatemalskie miejsce w całej Gwatemali. Fajnie, bo jest czyściej, nie ma bezdomnych psów, wydaje się bezpieczniej, jest bardziej kolorowo, restauracja na restauracji, kafejka z widokiem obok cukierni, itp., itd. Słodkie do wyrzygania. Na szczęście wystarczy przejść 5–6 bloków w każdą stronę od centrum i robi się znacznie normalniej. Średnia ilość turysty przypadająca na Antiguańczyka zdecydowanie spada, a ilość plastikowych opakowań beztrosko wyrzuconych na ulicę zdecydowanie wzrasta.
Historia
Antigua, założona na początku XVI wieku jako Santiago de Guatemala, była kiedyś stolicą Gwatemali. Z tego też okresu pochodzi większość zabytkowych budynków, dzięki którym została wpisana na listę UNESCO. Jak to w Gwatemali bywa, miasto wzniesiono na obszarze narażonym na trzęsienia ziemi, i pewnie się już domyślacie, dlaczego już nie jest stolicą tego kraju. Antigua w ciągu pierwszych dwóch wieków swego istnienia przetrwała klęski żywiołowe, takie jak powodzie, erupcje wulkanów i silne wstrząsy, ale trzęsienie ziemi w 1773 roku, znane jako Santa Marta, zniszczyło znaczną jego część. Władze stwierdziły, że już dłużej nie da się igrać z losem i przeniosły stolicę w bezpieczniejsze miejsce. I tak właśnie powstało Miasto Gwatemala. Nie wszyscy mieszkańcy porzucili swe domy. Część z nich została i z biegiem czasu przemianowała swoje rodzinne miasto na “La Antigua Guatemala”. Czy Santa Marta zdołała zniszczyć wszystko? Otóż nie, i dlatego właśnie Antigua wabi tylu turystów swoim zdawałoby się nieodpartym czarem pokolonialnych zabytkowych budynków, tudzież ich ruin.

To, co zachowało się do dziś z tego XVI-wiecznego miasta, to przede wszystkim szachownicowy układ starówki inspirowany włoskim renesansem: linie proste tworzą siatkę ulic biegnących z północy na południe oraz ze wschodu na zachód. Zachowane budynki z XVII i XVIII wieku stanowią znakomite przykłady architektury kolonialnej w obu Amerykach, reprezentując tzw. barok “antigueño”. Najważniejsze cechy tego stylu to:



- dekoracyjny stiuk we wnętrzach i na elewacjach;
- fasady główne z centralną wnęką okienną;
- głęboko rzeźbiony tympanon;
- masywne bryły budynków;
- niskie dzwonnice (żeby wytrzymały trzęsienia ziemi).
No to zwiedzamy!

Parque Central de Antigua Guatemala
Serce miasta, taka nasza starówka (czy rynek główny, jak ktoś z Krakowa). Z fontanną, lokalnymi sprzedawcami, grajkami oraz najważniejszymi budynkami miasta, czyli katedrą, Palacio de los Capitanes Generales (kiedyś siedziba Kapitanii Generalnej Gwatemali z urzędami administracyjnymi, wojskowymi oraz siedzibą władz, dziś mieści się tu Gwatemalski Instytut Turystyki, Stowarzyszenie Turystyczne Antigua, policja krajowa oraz Narodowe Muzeum Sztuki Gwatemalskiej) i Palacio del Ayuntamiento (ratusz).

Arco de Santa Catalina
Tak, to jest zdecydowanie najbardziej rozpoznawalny z zabytków Antigui. Pierwotnie należał do klauzurowego klasztoru św. Katarzyny (Santa Catalina Virgen y Mártir). W miarę czasu do zakonu wstępowało coraz więcej kobiet, więc postanowiono wybudować kolejny budynek nadziałce po drugiej stronie ulicy. Ale tu pojawił się problem – jak się przemieszczą między dwoma budynkami klasztoru bez kontaktu z przypadkowymi ludźmi na ulicy?

Rozwiązaniem stał się łuk, a właściwie swego rodzaju estakada, po której przemykały zakonnice niewidoczne dla przechodniów. Niecałe sto lat po rozpoczęciu budowy łuku Antiguę nawiedziło trzęsienie ziemi. Stolicę i zakon przeniesiono do Miasta Guatemala, a budynki klasztorne, w tym łuk, zostały opuszczone. Do dziś łuk stanowi własność gminy Antigua, która po latach pozostawienia go na łaskę losu postanowiła go odrestaurować pod koniec XIX wieku. To właśnie wtedy na szczycie łuku wzniesiono niewielką wieżyczkę, w której umieszczono zegar. I tu ciekawostka: zegar musi być nakręcany co trzy dni.



Kościoły i klasztory
Gdzie by tu zacząć? Jest tu tego tyle, że spokojnie dwa, trzy dni można by poświęcić na zwiedzanie ruin klasztorów i kościołów. Spójrzcie na mapę… Do wielu z tych obiektów wstęp jest płatny, zazwyczaj za groszowe sprawy, ale my byliśmy trochę podirytowani, że wszędzie są biletowane wejściówki (pół roku w Ameryce Łacińskiej robi swoje, co poniektórzy na każdym kroku czuli czyhających na nich oszustów – tak, piszę o nas). Ale, gwoli bycia skrupulatnym, nadmienię te obiekty, które najbardziej rzucają się w oczy:
- Katedra de San José (na placu centralnym) i znajdujące się za nią imponujące pozostałości oryginalnej konstrukcji katedry.
- Kościół Matki Bożej Miłosierdzia (Iglesia de Nuestra Señora de la Merced) i pozostałości klasztoru – przy Łuku Santa Catalina, dziedziniec z ogromną różowawą fontanną i arkadami, które najlepiej podziwiać z dachu kościoła.
- Kościół Św. Franciszka (Santuario de San Francisco el Grande) – pierwotna świątynia powstała w połowie XVI wieku, ale oczywiście wykończyło ją trzęsienie ziemi, tym razem z 1565 roku. Odbudowano ją w 1702 roku, ale kolejne wstrząsy niszczyły i tę konstrukcję. To, co widzimy teraz, to rekonstrukcja z drugiej połowy XX wieku. Kościół słynie z tego, że znajduje się w nim grób hiszpańskiego świętego misjonarza, Pedro de San José de Betancura.



- Kościół i klasztor kapucynek (Las Capuchinas) – jedna z najczęściej odwiedzanych atrakcji turystycznych w Antigui. Zbudowany w XVIII wieku tuż przed pamiętnym trzęsieniem ziemi jako ostatni klasztor założony w mieście. Choć Santa Marta nie zniszczyła klasztoru, zgromadzenie i tak zostało przeniesione do nowej stolicy. Po latach nieużytkowania arcybiskup zezwolił na jego sprzedaż i był wykorzystywany do różnych celów, by w końcu, w połowie XX wieku, zostać objętym opieką konserwatorską. Sam klasztor mógł pomieścić do 28 zakonnic. Każda cela miała własną latrynę i miejsce do nauki, dzięki czemu uznaje się ten obiekt jako pierwszy na kontynencie wielorodzinny budynek mieszkalny. Fasada, podobnie jak w Kościele Szkoły Chrystusa (Iglesia de la Escuela de Cristo), została wykonana z kamienia.
- Casa Santo Domingo – ruiny klasztoru, obecnie luksusowy hotel i muzeum.

- Ruiny klasztoru La Recolección – pozostałości XVIII-wiecznego klasztoru, które można do woli eksplorować. Niektóre ściany i łuki pozostały nienaruszone, ale zdecydowana większość to gruzy.
- Ruiny klasztoru San Jerónimo – powstał w tym samym okresie co La Recolección, mniejszy obszar, bardziej kameralny, z przyjemnym dziedzińcem i widokiem na wulkan Agua.
- Kompleks klasztorny Św. Klary – dobrze zachowany kamienny kościół robi wrażenie, a sam teren klasztorny jest rozległy i family friendly.

Tanque La Unión
Posiadanie pralki to coś, nad czym nie zastanawiamy się na co dzień; każdy ją ma i jest git. Są jednak takie miejsca, gdzie pierze się ręcznie i publicznie. Zapraszam do Tanque La Unión, czyli pralni publicznej z XIX wieku. Kobiety przychodziły tu, po pierwsze, żeby prać, a po drugie, żeby się spotkać i pogadać. Pod łukiem znajdują się 22 kamienne baseny. Dziś już raczej nikt tu nie pierze, ale Tanque La Unión nadal stanowi ważne miejsce dla rodowitych Antiguiczyków. Przy okazji, będąc przy pralni, można tu wstąpić do kościoła Santo Hermano Pedro de San José Betancur z XVII wieku, naprzeciwko Parque de la Unión.
Cerro de la Cruz
Zawsze się znajdzie jakiś mirador. Antigua nie może być wyjątkiem, więc jak ktoś ma ochotę nacieszyć swoje oczy panoramą tego miasta, Cerro de la Cruz, czyli Wzgórze Krzyża, wydaje się być najlepszą opcją. Wiadomo, trzeba mieć oczy wokół głowy, lepiej iść grupą, a nie samemu, bo oprócz turystów takie wzgórza upodobali sobie los banditos. Ponoć więcej policjantów patroluje okolice, ale dobra rada jest taka: najlepiej spytać się rodowitych mieszkańców, jak wygląda sytuacja akurat w tej chwili, kiedy będziecie w mieście.


Wulkany
Co do wyprawy na wulkany Acatenango i Fuego, czyli czegoś, co wydaje się oczywistością dla głodnych przygód turystów w Gwatemali, polecam dwie rzeczy. Po pierwsze – artykuł o tym, że sam fakt, iż ktoś coś robi, nie znaczy, że jest to bezpieczne. A po drugie – jeśli naprawdę bardzo chcecie, ale nie przepadacie za staniem w kolejce podczas wędrówek górskich, to jak się wspiąć na bliźniacze wulkany na własną rękę, polecam relację @wspolniepoznane na Instagramie. Marta i Krzysiek wybrali się sami, co nie uchroniło ich zupełnie przed tłumami, ale na pewno dało trochę więcej niezależności. A jeśli nie przeszkadza Wam totalna komercjalizacja wyprawy na wulkan, to bez problemu możecie się zapisać w każdym biurze turystycznym w Antigui i okolicach.
Spacery
Brzmi banalnie, a dla nas to jest właśnie kwintesencja poznawania nowego miejsca – włóczenie się godzinami, dniami po mieście i jego okolicach, starając się omijać tłumy, bo za tymi nie przepadamy. Nasza miejscówka była w Jocotenango, więc tak czy siak chodziliśmy dużo (Jocotenango jest jakby północnym przedłużeniem Antigui, bez turystów, ale z Torre – z przymrużeniem oka, oczywiście, ale mieć pod nosem przyzwoite supermercado…). Z kolei na południe od Antigui spokojnie można sobie pospacerować do wiosek Santa Ana, San Cristóbal El Bajo czy El Alto, a dla miłośników wspinaczek – San Gaspar Viva, Santa Catalina de Bobadilla, etc. Moim zdaniem warto.



Co jeszcze, czyli turystycznem szlakiem
Ale jak ktoś lubi iść szlakiem turystycznym, to w samej Antiguie można się zapisać na warsztaty gotowania, przyrządzania czekolady, tkania, farbowania tkanin roślinnymi barwnikami, rycia w jadeicie, czy na przeróżne wycieczki – oprowadzanie po mieście szlakiem zabytków, jedzenia, knajp, do plantacji kawy, przejażdżka ATV na wulkan Pacaya na zachód albo wschód słońca. Jak tylko lubicie takie imprezy, to na pewno znajdziecie tu coś dla siebie.
Z innych turystycznych miejsc przy Antigui jest np.:
- Hobbitenango – ekopark i hotel inspirowany światem “Władcy Pierścieni”. Położony jakieś 25 minut autem od Antigui w miejscowości Vuelta Grande. Można tu przyjechać w ramach jednodniowej wycieczki (czynny jest od 8 do 18) albo zafundować sobie nocleg w hobbitowym domku.
- El Hato – tzw. eco-destination po drodze do wioski hobbitów, przyjazne środowisku miejsce pełne zieleni i miradorów. Dobra opcja na pół dnia czy lunch w miłych okolicznościach natury.
Logistyka
Gdzie spać?
Zakładając, że nie chcecie jechać do Antigui na jeden z ważniejszych dla tego miasta festiwali, np. Semana Santa czy, jak w naszym przypadku, festiwal kwiatów, nie powinniście mieć żadnych problemów ze znalezieniem noclegu, na jaki Was stać, czy jaki lubicie. Jest tu duży wybór – od backpackerskich hosteli po hotele typu boutique. Jest też sporo Couchsurferów.

Jak dojechać?
Pytanie chyba powinno brzmieć: “Jak komfortowo chcecie dojechać?” Obojętnie skąd będziecie jechać, na pewno da się wsiąść do chicken busa, czyli lokalnego busa przekształconego z amerykańskich autobusów szkolnych. Ten środek transportu polecam każdemu, kto chce się poczuć jak przeciętny Gwatemalczyk, a nie uprzywilejowany turysta. Z większych miast można również dojechać autokarem typu Pullman, czyli po prostu naszym autokarem, z tym że w zależności od firmy, trasy i ceny biletu możecie doświadczyć czegoś o niebo lepszego niż nasz PKS czy Flixbus. No i oczywiście wersja najszybsza, potencjalnie najbardziej komfortowa (ale nie zawsze) to transfer turystyczny (może to być van czy wypasiony samochód).
Polecana strona z połączeniami w Ameryce Centralnej niestety cały czas pracuje nad uzupełnieniem informacji o Gwatemali, ale i tak da się znaleźć sporo informacji w necie.



Chicken busy – nie ma lepszej skarbnicy wiedzy niż Gwatemalczyk. Popytajcie ludzi w hostelu czy na dworcu autobusowym, co, gdzie jedzie i ile kosztuje bilet (niestety mieliśmy pecha i notorycznie ayudantes zawyżali nam ceny biletów kilkakrotnie. Najlepiej posiadać tę tajemną wiedzę, ile taki bilet powinien kosztować). Ceny zmieniają się dość często.
Autokary typu Pullman – bez problemu informacje, ceny i rozkład znajdziecie w necie:

Antigua – odmiana przez przypadki
Język polski trudny jest, i czasami trzeba posprawdzać końcówki deklinacyjne, szczególnie zagranicznych nazw geograficznych. Proszę:
Mianownik: Antigua
Dopełniacz: Antigui
Celownik: Antigui
Biernik: Antiguę
Narzędnik: Antiguą
Miejscownik: Antigui
Wołacz: Antiguo